sobota, czerwca 30

Rozdział 9


Kiedy ponownie oblała mnie woda, uświadomiłam sobie co robię. Stoję i całuję się z Niall’em Horanem. Robię to, czego miałam nie robić. Ja o tym marzyć nawet nie mogłam.
Niall przerwał pocałunek i przytulił mnie.
- Może nie znamy się długo, ale…
- Nie mów tego! – krzyknęłam, wyrywając mu się. – Nic nie mów.
I uciekłam. Byle jak najdalej od tego co się stało. Od mojej słabości i od niego.
Byłam mokrą nastolatką, błąkającą się nocą po Londynie. Po mieście, którego nie znam. Po policzkach zaczęły mi płynąć łzy. Usiadłam na chodniku, przy jakimś sklepie, i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wiedziałam co robić, byłam zagubiona. Nie tylko w mieście, ale w życiu też. Bałam się, że Niall kiedyś dokończy te zdanie innej dziewczynie, a tego bym nie przeżyła. Nie przeżyłabym też, gdyby dokończył te zdanie mi. Nie miałabym spokoju, a trzymanie związku w tajemnicy przed fankami jest nie możliwe. Coś o tym wiem, w  końcu jestem jedną z nich. Będą się domyślać. Jedne będą mi gratulować, a drugie życzyć śmierci. Nie mogłabym tak żyć, ja to wiem. Za bardzo przejmuję się ludźmi.

Perspektywa Niall’a

Stałem tam kompletnie ogłupiały. Nie umiałem nadążyć za jej zmianami nastroju. Nie potrafiłem rozszyfrować tej dziewczyny, była dla mnie zagadką. Tykającą bombą, która potrafi wybuchnąć, kiedy popełni się jeden błąd przy jej rozbrajaniu. Uświadomiłem sobie, że teraz byłem bardzo blisko wybuchu.
Zeszedłem z fontanny i rozejrzałem się.  Nigdzie jej nie widziałem, nie pamiętam też gdzie pobiegła. Byłem zbyt zaskoczony jej reakcją, żeby zarejestrować taki szczegół, jak ten.
Całe ogłupienie zaczęło mi przechodzić, na miejsce jego przyszła wściekłość. Byłem zły na samego siebie, bo miałem trzymać się od niej z daleka. Nie chciałem jej zniszczyć życia. Ona najwyraźniej nic do mnie nie czuła. Tylko ja sobie ubzdurałem, że coś między nami jest. Ja jestem po prostu upierdliwy, a ona chce, żebym dał jej spokój. Ale nie potrafię teraz bez niej żyć. Jest dla mnie jak powietrze.
Sięgnąłem po telefon, żeby zadzwonić do chłopaków – sam jej nie znajdę. Wybrałem numer Liama, jakoś nie miałem ochoty z nikim innym rozmawiać.
Odebrał po kilku sygnałach.
- Cześć! – zaczął wesoło. – Co tam z Zu robicie? – W tle usłyszałem śmiech reszty.
- Nic takiego. Obecnie jej szukam, bo mi uciekła – odpowiedziałem niefrasobliwym tonem. – Może byście tak ruszyli dupy i mi pomogli, co? Sam jej w nocy nie znajdę. Londyn to jednak duże miasto – powiedziałem ze sztucznym spokojem. Zacisnąłem usta. Miałem ochotę roztrzaskać ten telefon i zacząć krzyczeć. Moja głupota nie zna granic. Jak ja mogłem uwierzyć, że ona cokolwiek do mnie czuje? Przeze mnie teraz błąka się po mieście.
Liam chwilę nie odpowiadał.
- Jak to „uciekła”? – spytał po chwili. W jego głosie nie było już słychać dawnego rozbawienia.
- Tak jak ludzie zazwyczaj uciekają. Wiesz, biegną, nie mają ochoty spojrzeć na te osoby, od których uciekają… - Przegryzłem wargę i zacisnąłem oczy. Za łatwo się rozklejałem, już czułem napływające mi łzy do oczu.
- To może inaczej zapytam. Dlaczego uciekła?
Nie odpowiedziałem. Nie miałem ochoty mu mówić, że się całowaliśmy, było cudownie i się skończyło to katastrofą.
- Mniejsza o to – odpowiedziałem wymijająco. – To pomożecie mi, czy mam sam jej szukać? – spytałem ponownie, a w moim głosie można było usłyszeć zniecierpliwienie.
- Gdzie jesteś? – Odetchnąłem z ulgą. Na razie nie będą się mnie wypytywać co się stało.
- W parku. Spotkajmy się przy London Eye, mam tam parę minut spaceru – i się rozłączyłem.

Perspektywa Zu

Siedziałam dalej na tym chodniku i płakałam. Nie chciało mi się po nikogo dzwonić, wstawać też mi się nie chciało. Poczekam do rana i jakoś dostanę się do domu.
Byłam tu już od jakieś godziny. Było cicho, samochody prawie w ogóle nie jeździły. Moja wyobraźnia płatała mi figle. Miałam wrażenie, że zaraz przyjdzie tu Sweeney Todd i mi poderżnie gardło, jak na demonicznego golibrodę przystało. To, że jestem kobietą i raczej nie golę brody nie dawało mi gwarancji przeżycia.
Usłyszałam, że ktoś mnie woła. Znałam ten głos. To od niego uciekłam. Spojrzałam w jego kierunku – był na drugiej stronie jezdni. Nie bardzo nad sobą panując, wstałam.
- Zu, w końcu cię znalazłem – usłyszałam krzyk pełen ulgi. Biegł już w moją stronę. Nie umiejąc się powstrzymać, wyszłam na jezdnie. Wtedy usłyszałam jego krzyk, pisk opon i klakson samochodu.

*

- Mówiłem, żebyście się trzymali od niej z daleka! Skurwysyny pieprzone! To twoja wina!
Słowa Kuby powoli składały się w mojej głowie. Krzyczał, nie wiedziałam jednak na kogo.
- Moja wina, a żebyś wiedział! – ryknął znajomy głos. Serce zabiło mi szybciej. Niall tu jest. – To moja, pierdolona wina! Ale gdybym nie zdążył jej odepchnąć, to nie wiadomo co by się jej stało – dokończył w miarę spokojnie. Chciałam zawołać go i poprosić, żeby mnie przytulił. Potrzebowałam go teraz.
Poczułam, że ktoś chwyta mnie za rękę. Był to mocny, ciepły uścisk. Spojrzałam w bok. Siedział tam Matt. Powoli rozejrzałam się. Byłam podłączona do jakiś kroplówek i Bóg wie czego. Leżałam w szpitalnym łóżku.
Poczułam, że po policzkach zaczynają mi spływać łzy. Matt otarł je kciukiem i przytulił moją głowę, do swojej klatki piersiowej. Czułam bicie jego serca, czułam jego ciepło. Jego ręka zaczęła mnie głaskać po plecach, a ja płakałam coraz bardziej. Sama nie wiem dlaczego.
- Wszystko będzie dobrze – szepnął mi do ucha i pocałował mnie w czubek głowy.
- Są rodzice? – spytałam ochrypniętym głosem.
- U lekarza prowadzącego – odpowiedział, nie puszczając mnie.
Wtuliłam się w niego, łaknąc jego ciepła. Wydawał mi się istotą z innego świata, taką opanowaną.
- Co się tak w ogóle stało?
Chwilę milczał. Potem wziął głęboki oddech i wyszeptał mi do ucha:
- Wpadłaś pod auto. Na szczęście temu Horanowi – poznałam po jego głosie, że się krzywi – udało się odepchnąć cię od auta. Ale zdążyło cię uderzyć.
Milczałam chwilę.
- Stało się mu coś? – szepnęłam.
- Nie - odpowiedział kwaśno.
Zmarszczyłam brwi. Wyswobodziłam się z jego uścisku.
- Zawołaj go tu – powiedziałam, patrząc na niego błagalnie.
Chłopak prychnął i wyszedł z sa/li. Rozejrzałam się po niej. Musiałam sama na niej przebywać – reszta łóżek była starannie zaścielona.
Ktoś zapukał dwa razy i wszedł. Był to chłopak o blond włosach i niebieskich oczach. Serce zabiło mi mocniej, a łzy znowu popłynęły po twarzy. Machnęłam na niego słabo ręką. Usiadł na krześle Matta.
- Dziękuję – szepnęłam i przytuliłam się do niego.

Perspektywa Niall’a

Byłem wściekły na jej brata. Nie dlatego, że mnie oskarżał, tylko dlatego, że miał racje. Najlepsze co mogłem w tej chwili zrobić, to zniknąć z jej życia. To była jedyna rzecz, której nie byłem w stanie dla niej zrobić.
Na korytarz wyszedł Matt. Miał dość nie przyjemną minę, jak na mnie spojrzał.
- Chcę cię widzieć – rzucił mi i podszedł do Kuby. Zaczęli szeptać między sobą, odwróceni do mnie tyłem.
Zapukałem i wszedłem powoli. Spojrzałem na nią uważnie. Wyglądała blado, miała na twarzy kilka zadrapań. Spojrzała na mnie i zaczęła płakać. Nie mogłem na to patrzyć – chciałem ją uchronić przed całym złem tego świata.
Machnęła na mnie ręką, a ja powoli podszedłem do krzesła przy jej łóżku. Usiadłem.
- Dziękuję – wyszeptała i przytuliła mnie, stulając głowę w moje ramie. Chwilę nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Potem zacząłem głaskać ją po głowie, wtulając twarz w jej włosy.

*
co tu dużo pisać. SZCZĘŚLIWYCH WAKACJI ;3
czytasz=komentujesz

11 komentarzy:

  1. czeeemu tak mało tego! jak zaczynam się wczuwac to już koniec -.- REWELACJA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o niedosyt ;3 czytelnikom się nie znudzi ;p

      Usuń
  2. Wiesz, że cie nienawidzę Shrew? To już twój 3 blog, który czytam i na każdym jest to samo! Dlaczego kończysz w takich momentach? arrr! Chyba skończę czytać opowiadania od ciebie! Nie no żart :) Czekam na nowa notkę, więc nie gadaj teraz ze mną na gg tylko bierz się za pisanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam sie z dziewczynami... jakim prawem konczysz w takim momencie?! xd no coz. nie mam wyjscia. trza czekac na next ;3
    wbijaj do mnie family-1D.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się dołączam, nie kończ w takim momencie, bo cię zjem ;3 Chcę wiedzieć, co będzie dalej, pisz następny :D Reszta chłopaków wie, że Zu się znalazła czy może ciągle jej szukają? Musiałam zadać to pytanie xD

    U mnie nowy rozdział, zapraszam ;)
    http://skip-the-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc, to jeszcze sama nie wiem, czy chłopcy wiedzą czy nie XD

      Usuń
    2. Hahahahaha, uwielbiam Cię ♥

      Usuń
    3. oh, dziękuję x lubię być uwielbiana XD hahaha xd

      Usuń
    4. Hahaha, no i jeszcze powalasz skromnością ;D ♥

      Usuń
  5. ZGADZAM SIĘ Z NIMI :D
    Nie przerywaj tych pięknych moment :O
    KOCHAM TEGO BLOGA I JESZCZE BLONDASKA *____*
    Czekam na nn : 3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny rozdział bardzo ciekawy:) Wciągające opowiadanie;)
    Zapraszam cię do mnie;)
    http://up-all-night-1d-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń