środa, czerwca 6

Rozdział 3


Obudził mnie telefon. Ktoś do mnie dzwonił. Głowa wydawała się cięższa niż zazwyczaj. Telefon leżał na ziemi, pod łóżkiem. Nacisnęłam zieloną słuchawkę, nie sprawdzając kto dzwoni.
- Halo? – spytała zbolałym głosem.
- Zuzanno, chciałabym wiedzieć gdzie ty się podziewasz. – Mama. – Czekaliśmy na was przy London Eye, tak jak się umówiliśmy. A wy nie przyszłyście!
- Chłopcy nas na małą imprezę zaprosili – powiedziałam wolno. Usłyszałam jak mama wciąga głośno powietrze.
- Kac? – spytała w miarę spokojnie.
- No… troszeczkę. – Nie żyję. Obiecałam, że tutaj, w Anglii, koniec z imprezami i alkoholem.
- Gemma też? – Czyli rodzice Gem są z nimi.
- Ehe – mruknęłam.
- Zaczekaj – rzuciła i się rozłączyła.
No to czekałam. Przy okazji rozglądnęłam się po pokoju. Był duży, miał zielone ściany. Szafa była z jasnego drewna, ktoś poprzyklejał na nią zdjęcia chłopaków. Przy oknie stała gitara. Właściwie, nic więcej w pokoju nie było. Żadnych półek na książki, płyty. Tylko po obu stronach łóżka stały stoliki nocne.
Telefon ponownie zadzwonił.
- I co? – rzuciłam do słuchawki, starając się ignorować potworny ból głowy.
- Postanowiliśmy z rodzicami Gemmy, że za ten wybryk wracacie na własną odpowiedzialność do domu. Nie będzie żadnej kary. Dajemy wam czas do jutra. Wieczorem macie być w domu. – I się rozłączyła.
No świetnie. tylko tego mi brakowało, żeby wracać sama do domu z Londynu do Middletown*. Wstałam powoli z łóżka. Trochę kręciło mi się w głowie, ale można to było przeżyć. Wyszłam na korytarz. Z dołu dochodziły śmiechy i rozmowy. Powoli podążyłam w stronę schodów. Kiedy przechodziłam obok lustra, zerknęłam w nie, żeby zobaczyć co mam na sobie. Za duża, niebieska bluza z kapturem. Sięgała mi do połowy ud. Podniosłam rękę do twarzy i powąchałam za duży rękaw. Nie miałam pojęcia co to za zapach, ale podobał mi się.
Kiedy tylko zeszłam na dół, rozległy się powitalne okrzyki.
- Śpiąca królewna wstała! – krzyknął Lou. Siedział przy stole i czekał na naleśniki, które robił Harry.
Uśmiechnęłam się blado. Zerknęłam na Gem – była w dużo lepszym stanie niż ja.
- Mamy być w domu do jutra wieczorem – rzuciłam.
Gem wytrzeszczyła oczy. Niespodziewanie walnęła głową w blat.
- Jak? – spytała, nie podnosząc głowy.
- Miotły – rzuciłam.
- Miotły – powtórzyła, unosząc jeden palec do góry.
- Sieć Fiuu.
Drugi palec.
- Teleportacja.
Trzeci palec.
- Świstoklik.
 Czwarty palec.
- Możemy jeszcze iść na King Cross, dostać się na peron numer 9 i ¾ i poczekać do pierwszego września…
- To będzie opcja alternatywna – zgodziła się Gem, odginając piąty palec. Dalej trzymała rękę w górze, wyglądając dość żałośnie.
Louis zaśmiał się. Spojrzałam na niego urażona, a Gem westchnęła ciężko, nie opuszczając ręki.
- Weźcie dajecie spokój – powiedział Harry, przyglądając się z bliska naleśnikowi, który właśnie smażył. Ręka Gem opadła na dół. – Jestem Harry Styles. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych.
Uśmiechnęłam się kwaśno. Porwałam trzy naleśniki na talerz, nutellę i łyżkę. Starając się, żeby nic nie spadło, poszłam przed telewizor. Zamiast na sofie, usiadłam na ziemi. Sięgnęłam po pilot i włączyłam telewizor. Zaczęłam szukać kanału, gdzie lecą jakieś kreskówki. Po kilku chwilach trafiłam na ‘Pinky i Mózg’ – najlepszą kreskówkę jaką widział świat, moim zdaniem.
Położyłam przed sobą talerz i zaczęłam nakładać na naleśnika nutellę, rozsmarowując ją byle jak. Następnie złożyłam to tak, żeby nie ubrudzić sobie palców.
Rzuciłam się na tego naleśnika, jakbym od tygodnia nic nie jadła. Po jakiś trzech gryzach nie było go już i byłam cała z nutelli. Nie przejmując się, że ktoś może na mnie patrzeć, zrobiłam sobie następnego. Tym razem jadłam go wolniej, nie odrywając oczu od telewizora.
Gdy zaczynałam jeść trzeciego naleśnika, ktoś usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego kontem oka, tak, żeby nie zauważył, że patrzę na niego kontem oka. Niall. Zawsze słyszałam, że jest on bardzo rozmowny i w ogóle. Ale do mnie odezwał się raptem parę razy. Chyba, że gadał ze mną jak byłam pijana, a ja tego nie pamiętam, co jest bardzo możliwe. Odwróciłam od niego wzrok. Ten chłopak działał na mnie dziwnie. Bałam się, że palnę coś głupiego i zrobię z siebie idiotkę.
Chciał zjeść w spokoju – nie zwracał na mnie uwagi, tylko pochłaniał swoje śniadanie. Czasami zerkał na tv, ale nie bardzo go obchodziło co się dzieje w tym odcinku. Tak jak mnie teraz, bo on mnie wyprowadził z równowagi. A tylko usiadł obok mnie.
Zamknęłam oczy, żeby wyrzucić go ze swoich myśli. Ugryzłam jeszcze raz naleśnika i skierowałam swój wzrok na telewizor. PRAWIE zapomniałam, że on obok mnie siedzi. Jak skupiłam się na kolejnym planie przegenialnych myszy, on się odezwał.
- Wygodnie ci się spało?
Utkwiłam wzrok w naleśniku.
- Szczerze, to nie wiem – odpowiedziałam, jak tylko przełknęłam. – Kogo to był pokój? – spytałam.
Kontem oka zauważyłam, że chłopak uniósł brwi.
- Mój. Nie pamiętasz? Prowadziłem cię tam w nocy.
- Coś tam pamiętam – powiedziałam powoli. – Nie wiedziałam, że to byłeś ty.
Niall chciał coś powiedzieć, ale się rozmyślił. Zamilkł na chwilę, marszcząc czoło.
- Ładnie ci w tej bluzie. – Zacisnął mocniej palce na naleśniku.
Spuściłam wzrok. Poczułam, jak moja policzki robią się gorące. Jezu, człowieku, kto ci pozwolił tak na mnie działać?
- Dzięki – mruknęłam, nie wiedzieć czemu, zawstydzona. Założyłam sobie włosy za ucho. – Twoja, prawda?
Chłopak potwierdził to ruchem głowy. Po chwili uśmiechnął się słodko, co mnie totalnie wyprowadziło z równowagi.
- Możesz ją wziąć – powiedział. – Żebyś pamiętała.
„To, czego nie pamiętam” dodałam w myślach. Jednak na głos powiedziałam:
- Kurczę, dzięki. Jest naprawdę świetna. Będę miała pamiątkę.

*To miasto wymyślone przeze mnie.  Leży gdzieś w okolicach Liverpoolu ; D

*
taki krótki opis dziewczyn, bo nie dodałam wcześniej ; )

Zu – jest Polką, która przeprowadziła się z rodziną do Middletown. Ma siedemnaście lat. Chce w przyszłości zostać dziennikarką. Ma długie, ciemno blond włosy i szaro-niebieskie oczy. Jest niska. Ma starszego o rok brata, Kubę.
Gem – Angielka, mieszkająca od urodzenia w Middletown. Ma siedemnaście lat. Chce w przyszłości zostać stylistką. Ma krótkie, asymetryczne, ciemne włosy i brązowe oczy. Jest wysoka. Nie ma rodzeństwa.

dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnią notką ; ) mam nadzieje, że pod tą będzie jeszcze więcej { huhuhuh, nadzieja matką głupich ; D } następna notka - myślę, że w weekend powinna się pojawić ; )

7 komentarzy:

  1. swietne .. :D Czekam na nn ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwwwww *.* Widzę, że to będzie opo o Niallerku! "Mój ty mały blondyneczku, czy ty o tym wiesz, że ja bardzo, bardzo kocham cieee!!!" xD hahaha :D Świetne! Zapraszam do siebie: stolemyheart-justonelook.blogspot.com ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwww ! Niall jest taki kochany i nieśmiały !! Kocham twój blog ! @ola_alexandra13 : )

    OdpowiedzUsuń
  4. ojeeej <3 niesamowicie to słodkie i kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu... Niall jest taki boski, świetny, cudny <3 przydałby się taki na serio c:
    szkoda że taki krótki :)
    czekam na nowy,
    @ajemdirectioner
    + zapraszam do siebie c: http://one-thing-one-band-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. hei! swietny blog ♥ wlasnie... ale co ona ma pamietac?! xd czekam na nn & zapraszam do mnie; family-1D.blogspot.com . ps; informuj mnie na tt o nextach; @karLla136 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Jezu, człowieku, kto ci pozwolił tak na mnie działać?" awww bede czytać,wueibliam Nialla ^^

    OdpowiedzUsuń