piątek, czerwca 22

Rozdział 8


Jak otworzyłam oczy, dalej byłam oparta o jego ramię, a on mnie obejmował. Myślałam, że jeszcze śpi, więc powoli zaczęłam się wysuwać z jego uścisku. Nagle poczułam, że całuje mnie w głowę. Odwróciłam się. Niall miał szeroko otwarte oczy i przyglądał mi się z lekkim uśmiechem.
- Nie wróciliście do domu? – spytałam, nie wiedzieć czemu, szeptem.
Niall zaprzeczył ruchem głowy.
- Wszyscy śpią na dole. Twój brat chciał mnie stąd wywalić, ale się nie dałem – powiedział dumnie. Roześmiałam się.
- Która godzina? – Zaczęłam szukać telefonu pod łóżkiem, ale go tam nie było.
- Dziesiąta – odpowiedział posłusznie Niall, chwytając mnie za rękę i zmuszając do zaprzestania poszukiwań.
- Śniadanie! – powiedziałam, zrywając się z łóżka. Wybiegłam szybko z pokoju, zdając sobie sprawę, że robię z siebie wariatkę.
Miałam przecież trzymać się od niego z daleka. A co robię? Chcę, żeby mnie tulił, całował. To nie jest normalne zachowanie. Pora się ogarnąć i skończyć z tym. Zero myślenia o Niall’u Horanie. To tylko kumpel i nikt więcej.
Gdy zeszłam, zobaczyłam, że Kuba je przed telewizorem, a chłopacy zajęli kuchnię. Brat spojrzał na mnie oskarżycielsko i powiedział bez głośnie: „Czuję się obco we własnym domu”. Ja tylko pokazałam mu język i poszłam dołączyć do chłopaków. Usłyszałam za plecami prychnięcie.
W kuchni panował jeden, wielki rozgardiasz. Louis i Zayn śpiewali razem z Madonną, która akurat leciała w radiu. Za mikrofony robiły widelce. Harry i Liam byli ich tancerzami, wykonując jakiś dziki układ choreograficzny. Zaczęłam się śmiać, zgięta w pół. Harry kiwnął zachęcająco ręką. Pokiwałam przecząco głową i poszłam zrobić sobie jajecznicę.
- A teraz hit, który od miesięcy jest na naszej playliście – zapowiedział spiker. Rozpoznałam pierwsze takty „What Makes You Beautiful”. Chłopcy ryknęli z uciechy i zaczęli śpiewać.
Uśmiechnęłam się. Po chwili do kuchni wszedł Niall. Spojrzał na chłopaków i zaczął się śmiać. Dołączył do nich, wykonując irlandzki taniec. W tym momencie w drzwiach pojawił się Kuba. Spojrzał na nich jak na wariatów i się skrzywił. Potem przeniósł wzrok na mnie. Chciał, żebym ich wywaliła. Ja tylko przewróciłam oczyma i dałam gotową jajecznice na talerz. Następnie usiadłam za stołem i starałam się na nikogo nie zwracać uwagi.
Kuba posłał mi rozdrażnione spojrzenie.
- Hej, ludzie! – ryknął. Chłopcy zaszczycili go swoją uwagą. Ktoś ściszył muzykę. – Kiedy zamierzacie się stąd wynieść? – spytał bezpośrednio.
Zayn uniósł wysoko brwi.
- Przeszkadzamy ci? – Nazwałabym to pytaniem retorycznym.
- Tak – odpowiedział po prostu Kuba, spoglądając na każdego, zatrzymując dłużej wzrok na Harrym.
- Możemy się już zbierać – powiedział powoli Louis, przyglądając się mi, a potem Niall’owi. – Pod jednym warunkiem. Bierzemy do siebie Zu na cały dzień. Jutro rano ją odwieziemy. Gem też pojedzie.
Zakrztusiłam się jajecznicą. Zaczęłam kaszleć, zginając się w pół. Liam podszedł do mnie i klepną mnie w plecy. Reszta nie zwracała na mnie uwagi.
Kuba zrobił się lekko czerwony na twarzy.
- Po co? Chcecie im życie nie spierdolić? Chcecie, żeby inne fanki im nie dawały spokoju? Wyzywały od dziwek, kurw. Tego chcecie? Moim zdaniem, jak naprawdę je polubiliście, to powinniście zniknąć z ich życia.
Zapadła ciężka cisza. Niall spojrzał na mnie przelotnie. Moje serce wołało: „Nie słuchajcie tego kretyna! On nie wie co mówi, spadamy stąd.” Za to mój rozum, bardziej rozsądny, mówił: „On ma racje, Zu, on ma racje…”
Zayn nagle się uśmiechnął.
- Wiesz, myślę, że my naprawdę wiemy co robimy. Życia im nie spierdolimy.
Chciał chyba coś jeszcze powiedzieć, ale się rozmyślił.
Kuba nabrał głośno powietrza i spojrzał wkurzony na chłopaków.
- Odpierdolcie się od nich, dobrze wam radzę. Jak coś im zrobicie… - zawiesił głos i spojrzał prosto na Harry’ego, a potem Niall’a. Harry uśmiechnął się kpiąco w odpowiedzi, a Niall zaczął oglądać swoje paznokcie. Mimowolnie parsknęłam w jajecznice, czym zwróciłam na siebie uwagę innych. Lou uśmiechnął się triumfalnie.
- Myślę, że Zu powinna zdecydować – powiedział, patrząc na mnie wesoło. – Chcesz jechać z nami, czy zostajesz z zrzędzącym bratem i jego kumplami? Bo Gem pewnie z nami pojedzie.
Spojrzałam na niego urażona i wymamrotałam coś z pełną buzią. Louis wyszczerzył się
- Czyli jedzie z nami – zwrócił się do Kuby, na którego teraz wolałam nie patrzeć.

*

Siedziałam w aucie, nie patrząc na nikogo. Myślałam tylko o tym, że miałam sobie dać spokój z tą znajomością. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Kuba miał racje. Ale nigdy mu tego nie powiem, bo by się za bardzo puszył.
Kiedy Gem się dowiedziała, że znowu jedziemy do chłopaków, była w siódmym niebie. Delikatnie mówiąc. Ja bym to ekstazą nazwała. Teraz śpiewa razem z nimi, a uśmiech nie znika z jej twarzy. Czasem spojrzy na mnie przelotnie, z naganą w oczach. Co, miałam się cieszyć, że nic nie idzie po mojej myśli? Nie, dzięki.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, z jednej strony się już cieszyłam, bo nie musiałam siedzieć z nimi w aucie, a z drugiej byłam wściekła. Wszystko było nie tak! Wczoraj była chwila słabości. Ale teraz już sobie obiecuję – nigdy więcej się z nimi nie spotkamy. Choćby nie wiem co. I na pewno nie pozwolę Niall’owi Horanowi poprzewracać mi w jeszcze bardziej w sercu i głowie.

*

- Masz kogoś? – spytał. Byliśmy na spacerze, w parku. Była ciepła, czerwcowa noc. Wokół nas panowała cisza, nikogo nie było. Nie dziwię się, mało kto chodzi do parku o północy. Nie licząc meneli.
Pokręciłam przecząco głową. Dochodziliśmy do, że tak powiem, centralnej części parku. Była tam wielka, nowoczesna fontanna. Jedna z tych, po której latają sobie dzieci i mają zaciesz, bo nagle woda w nie tryska.
Była fajnie podświetlona. W Polsce lubiłam chodzić po fontannach. Zawsze było z tym dużo zabawy. Mimowolnie się uśmiechnęłam, patrząc na nią.
Nagle poczułam, że moje stopy odrywają się od ziemi. Podnosił mnie. Normalnie brał mnie na ręce!
- Postaw mnie, kretynie! – zapiszczałam, przytulając się do niego kurczowo, co skutecznie mu uniemożliwiło wykonanie mojej prośby. On tylko zaśmiał się cicho i zaczął raźnie iść ze mną w stronę fontanny.
- Co robisz? – szepnęłam mu do ucha, starając się nie wbijać mu paznokci w szyję.
- Zobaczysz – odpowiedział wesoło, potrząsając blond włosami
Zamknęłam oczy. Ufałam mu, ale dalej istniało zagrożenie, że nie utrzyma mojego ciężaru. Stanęliśmy, a zaraz potem zostałam oblana przez wielki słup wody. Mimowolnie krzyknęłam i roześmiałam się.
Poczułam, że stawia mnie na ziemi. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam w górę. Patrzyłam w niebieskie oczy chłopaka o blond włosach. Był cały mokry, a na jego ustach błąkał się uśmiech. Byliśmy oddaleni od siebie o milimetry, czułam jego oddech. Uwielbiałam w nim wszystko – od jego czerwonych vansów, po jego blond czuprynę. Trudno mi było to przyznać, ale on naprawdę mnie pociągał. Lubiłam go. Nawet więcej. Nie znałam tego uczucia, nie żywiłam go do Robaka. On był zawsze kumplem. Nasz cały związek był pomyłką, przypadkiem. Wszystko, co przeżywałam z Niall’em było dla mnie nowością. To mnie przerażało, a jednocześnie intrygowało. Z jednej strony chciałam krzyczeć, że uwielbiam tego chłopaka, a z drugiej chciałam uciec jak najdalej od niego. Jakby we mnie były dwie Zuzy. Wiedziałam, którą chciało być serce. Wiedziałam, którą chciał być rozum. Nie wiedziałam za to, którą chcę być ja.
Patrzył mi głęboko w oczy, jakby chciał się upewnić, czy to naprawdę mnie chcę. Czy jestem godna jego uwagi, czy ja to ja, a nie jakiś cyborg, podający się za mnie. Jego niebieskie tęczówki były jak rentgen, który nie potrafił dostrzec co się dzieje w moim sercu i głowie.
Stykaliśmy się nosami. Zaczęłam szybciej oddychać, nie potrafiąc przerwać tej więzi, która się między nami wytworzyła. Wystarczyłoby spuścić wzrok. Wydaje się, że to prosta czynność. Ale ja jej nie umiałam wykonać.
Zaczął się jeszcze bardziej zbliżać. Złożył delikatny pocałunek na moich ustach, a ja jęknęłam cicho i objęłam jego szyję rękoma.

*
tak, wiem. zepsułam koniec. nie umiałam tego inaczej napisać, próbowałam 3 razy >.< 
czytasz = komentujesz
jak, czytasz, to skomentuj. nawet nie wiecie, jaki mam zaciesz po waszych komentarzach. weźcie zróbcie frajdę dziecku i zostawcie komentarz xd
ps. 2,5 strony w wordzie ! JEST DŁUŻSZA XD

5 komentarzy:

  1. no i cudnie no!conajmneij takiej długosci niech będą.Cudownie opisujesz Nialla.no cudownie :33 niech się zatoczy jakas akcja!;o

    OdpowiedzUsuń
  2. super! tylko moze troche dluzsze rrzdzialy bo po takiej dawce zostaje niedosyt : P ale i tak boss ♥ zapraszam tez do mnie family-1D.blogspot.com X

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty! Żałuję że notki nie sa tak krótkie jak u mnie xd weny ^^ bo tego zawsze sobie zyczylysmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. KURWA WKRĘCIŁAM SIĘ. DAWAJ NASTĘPNY!!!! AAAAA! CO TU SIĘ DZIEJE WGL... HAHAHA :D A MIAŁA SIĘ Z NIMI NIE SPOTYKAĆ XD U MNIE TEŻ SĄ KRÓCIUTKIE :( CHOCIAŻ W SUMIE TO MOŻE TAKIE JAK TWOJE... ZAPRASZAM DO MNIE NA samemistakes-onedirection.blogspot.com xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział;)
    Dodaję i liczę na to samo u mnie:http://fashion-by-anita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń