Jak otworzyłam oczy,
dalej byłam oparta o jego ramię, a on mnie obejmował. Myślałam, że jeszcze śpi,
więc powoli zaczęłam się wysuwać z jego uścisku. Nagle poczułam, że całuje mnie
w głowę. Odwróciłam się. Niall miał szeroko otwarte oczy i przyglądał mi się z
lekkim uśmiechem.
- Nie wróciliście do
domu? – spytałam, nie wiedzieć czemu, szeptem.
Niall zaprzeczył ruchem
głowy.
- Wszyscy śpią na dole.
Twój brat chciał mnie stąd wywalić, ale się nie dałem – powiedział dumnie.
Roześmiałam się.
- Która godzina? –
Zaczęłam szukać telefonu pod łóżkiem, ale go tam nie było.
- Dziesiąta –
odpowiedział posłusznie Niall, chwytając mnie za rękę i zmuszając do zaprzestania
poszukiwań.
- Śniadanie! –
powiedziałam, zrywając się z łóżka. Wybiegłam szybko z pokoju, zdając sobie
sprawę, że robię z siebie wariatkę.
Miałam przecież trzymać
się od niego z daleka. A co robię? Chcę, żeby mnie tulił, całował. To nie jest
normalne zachowanie. Pora się ogarnąć i skończyć z tym. Zero myślenia o Niall’u
Horanie. To tylko kumpel i nikt więcej.
Gdy zeszłam,
zobaczyłam, że Kuba je przed telewizorem, a chłopacy zajęli kuchnię. Brat
spojrzał na mnie oskarżycielsko i powiedział bez głośnie: „Czuję się obco we
własnym domu”. Ja tylko pokazałam mu język i poszłam dołączyć do chłopaków.
Usłyszałam za plecami prychnięcie.
W kuchni panował jeden,
wielki rozgardiasz. Louis i Zayn śpiewali razem z Madonną, która akurat leciała
w radiu. Za mikrofony robiły widelce. Harry i Liam byli ich tancerzami,
wykonując jakiś dziki układ choreograficzny. Zaczęłam się śmiać, zgięta w pół. Harry
kiwnął zachęcająco ręką. Pokiwałam przecząco głową i poszłam zrobić sobie
jajecznicę.
- A teraz hit, który od
miesięcy jest na naszej playliście – zapowiedział spiker. Rozpoznałam pierwsze
takty „What Makes You Beautiful”. Chłopcy ryknęli z uciechy i zaczęli śpiewać.
Uśmiechnęłam się. Po
chwili do kuchni wszedł Niall. Spojrzał na chłopaków i zaczął się śmiać.
Dołączył do nich, wykonując irlandzki taniec. W tym momencie w drzwiach pojawił
się Kuba. Spojrzał na nich jak na wariatów i się skrzywił. Potem przeniósł
wzrok na mnie. Chciał, żebym ich wywaliła. Ja tylko przewróciłam oczyma i dałam
gotową jajecznice na talerz. Następnie usiadłam za stołem i starałam się na
nikogo nie zwracać uwagi.
Kuba posłał mi
rozdrażnione spojrzenie.
- Hej, ludzie! –
ryknął. Chłopcy zaszczycili go swoją uwagą. Ktoś ściszył muzykę. – Kiedy
zamierzacie się stąd wynieść? – spytał bezpośrednio.
Zayn uniósł wysoko
brwi.
- Przeszkadzamy ci? –
Nazwałabym to pytaniem retorycznym.
- Tak – odpowiedział po
prostu Kuba, spoglądając na każdego, zatrzymując dłużej wzrok na Harrym.
- Możemy się już
zbierać – powiedział powoli Louis, przyglądając się mi, a potem Niall’owi. –
Pod jednym warunkiem. Bierzemy do siebie Zu na cały dzień. Jutro rano ją
odwieziemy. Gem też pojedzie.
Zakrztusiłam się
jajecznicą. Zaczęłam kaszleć, zginając się w pół. Liam podszedł do mnie i
klepną mnie w plecy. Reszta nie zwracała na mnie uwagi.
Kuba zrobił się lekko
czerwony na twarzy.
- Po co? Chcecie im
życie nie spierdolić? Chcecie, żeby inne fanki im nie dawały spokoju? Wyzywały
od dziwek, kurw. Tego chcecie? Moim zdaniem, jak naprawdę je polubiliście, to
powinniście zniknąć z ich życia.
Zapadła ciężka cisza. Niall
spojrzał na mnie przelotnie. Moje serce wołało: „Nie słuchajcie tego kretyna!
On nie wie co mówi, spadamy stąd.” Za to mój rozum, bardziej rozsądny, mówił:
„On ma racje, Zu, on ma racje…”
Zayn nagle się
uśmiechnął.
- Wiesz, myślę, że my
naprawdę wiemy co robimy. Życia im nie spierdolimy.
Chciał chyba coś
jeszcze powiedzieć, ale się rozmyślił.
Kuba nabrał głośno
powietrza i spojrzał wkurzony na chłopaków.
- Odpierdolcie się od
nich, dobrze wam radzę. Jak coś im zrobicie… - zawiesił głos i spojrzał prosto
na Harry’ego, a potem Niall’a. Harry uśmiechnął się kpiąco w odpowiedzi, a
Niall zaczął oglądać swoje paznokcie. Mimowolnie parsknęłam w jajecznice, czym
zwróciłam na siebie uwagę innych. Lou uśmiechnął się triumfalnie.
- Myślę, że Zu powinna
zdecydować – powiedział, patrząc na mnie wesoło. – Chcesz jechać z nami, czy zostajesz
z zrzędzącym bratem i jego kumplami? Bo Gem pewnie z nami pojedzie.
Spojrzałam na niego
urażona i wymamrotałam coś z pełną buzią. Louis wyszczerzył się
- Czyli jedzie z nami –
zwrócił się do Kuby, na którego teraz wolałam nie patrzeć.
*
Siedziałam w aucie, nie
patrząc na nikogo. Myślałam tylko o tym, że miałam sobie dać spokój z tą
znajomością. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Kuba miał racje. Ale nigdy mu
tego nie powiem, bo by się za bardzo puszył.
Kiedy Gem się
dowiedziała, że znowu jedziemy do chłopaków, była w siódmym niebie. Delikatnie
mówiąc. Ja bym to ekstazą nazwała. Teraz śpiewa razem z nimi, a uśmiech nie
znika z jej twarzy. Czasem spojrzy na mnie przelotnie, z naganą w oczach. Co,
miałam się cieszyć, że nic nie idzie po mojej myśli? Nie, dzięki.
Gdy dojechaliśmy na
miejsce, z jednej strony się już cieszyłam, bo nie musiałam siedzieć z nimi w
aucie, a z drugiej byłam wściekła. Wszystko było nie tak! Wczoraj była chwila
słabości. Ale teraz już sobie obiecuję – nigdy więcej się z nimi nie spotkamy.
Choćby nie wiem co. I na pewno nie pozwolę Niall’owi Horanowi poprzewracać mi w
jeszcze bardziej w sercu i głowie.
*
- Masz kogoś? – spytał.
Byliśmy na spacerze, w parku. Była ciepła, czerwcowa noc. Wokół nas panowała
cisza, nikogo nie było. Nie dziwię się, mało kto chodzi do parku o północy. Nie
licząc meneli.
Pokręciłam przecząco
głową. Dochodziliśmy do, że tak powiem, centralnej części parku. Była tam
wielka, nowoczesna fontanna. Jedna z tych, po której latają sobie dzieci i mają
zaciesz, bo nagle woda w nie tryska.
Była fajnie
podświetlona. W Polsce lubiłam chodzić po fontannach. Zawsze było z tym dużo
zabawy. Mimowolnie się uśmiechnęłam, patrząc na nią.
Nagle poczułam, że moje
stopy odrywają się od ziemi. Podnosił mnie. Normalnie brał mnie na ręce!
- Postaw mnie,
kretynie! – zapiszczałam, przytulając się do niego kurczowo, co skutecznie mu
uniemożliwiło wykonanie mojej prośby. On tylko zaśmiał się cicho i zaczął
raźnie iść ze mną w stronę fontanny.
- Co robisz? –
szepnęłam mu do ucha, starając się nie wbijać mu paznokci w szyję.
- Zobaczysz –
odpowiedział wesoło, potrząsając blond włosami
Zamknęłam oczy. Ufałam
mu, ale dalej istniało zagrożenie, że nie utrzyma mojego ciężaru. Stanęliśmy, a
zaraz potem zostałam oblana przez wielki słup wody. Mimowolnie krzyknęłam i
roześmiałam się.
Poczułam, że stawia
mnie na ziemi. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam w górę. Patrzyłam w niebieskie
oczy chłopaka o blond włosach. Był cały mokry, a na jego ustach błąkał się
uśmiech. Byliśmy oddaleni od siebie o milimetry, czułam jego oddech.
Uwielbiałam w nim wszystko – od jego czerwonych vansów, po jego blond czuprynę.
Trudno mi było to przyznać, ale on naprawdę mnie pociągał. Lubiłam go. Nawet
więcej. Nie znałam tego uczucia, nie żywiłam go do Robaka. On był zawsze
kumplem. Nasz cały związek był pomyłką, przypadkiem. Wszystko, co przeżywałam z
Niall’em było dla mnie nowością. To mnie przerażało, a jednocześnie
intrygowało. Z jednej strony chciałam krzyczeć, że uwielbiam tego chłopaka, a z
drugiej chciałam uciec jak najdalej od niego. Jakby we mnie były dwie Zuzy. Wiedziałam,
którą chciało być serce. Wiedziałam, którą chciał być rozum. Nie wiedziałam za
to, którą chcę być ja.
Patrzył mi głęboko w
oczy, jakby chciał się upewnić, czy to naprawdę mnie chcę. Czy jestem godna
jego uwagi, czy ja to ja, a nie jakiś cyborg, podający się za mnie. Jego
niebieskie tęczówki były jak rentgen, który nie potrafił dostrzec co się dzieje
w moim sercu i głowie.
Stykaliśmy się nosami.
Zaczęłam szybciej oddychać, nie potrafiąc przerwać tej więzi, która się między
nami wytworzyła. Wystarczyłoby spuścić wzrok. Wydaje się, że to prosta
czynność. Ale ja jej nie umiałam wykonać.
Zaczął się jeszcze
bardziej zbliżać. Złożył delikatny pocałunek na moich ustach, a ja jęknęłam
cicho i objęłam jego szyję rękoma.
*
tak, wiem. zepsułam koniec. nie umiałam tego inaczej napisać, próbowałam 3 razy >.<
czytasz = komentujesz
jak, czytasz, to skomentuj. nawet nie wiecie, jaki mam zaciesz po waszych komentarzach. weźcie zróbcie frajdę dziecku i zostawcie komentarz xd
ps. 2,5 strony w wordzie ! JEST DŁUŻSZA XD
no i cudnie no!conajmneij takiej długosci niech będą.Cudownie opisujesz Nialla.no cudownie :33 niech się zatoczy jakas akcja!;o
OdpowiedzUsuńsuper! tylko moze troche dluzsze rrzdzialy bo po takiej dawce zostaje niedosyt : P ale i tak boss ♥ zapraszam tez do mnie family-1D.blogspot.com X
OdpowiedzUsuńZajebisty! Żałuję że notki nie sa tak krótkie jak u mnie xd weny ^^ bo tego zawsze sobie zyczylysmy ;)
OdpowiedzUsuńKURWA WKRĘCIŁAM SIĘ. DAWAJ NASTĘPNY!!!! AAAAA! CO TU SIĘ DZIEJE WGL... HAHAHA :D A MIAŁA SIĘ Z NIMI NIE SPOTYKAĆ XD U MNIE TEŻ SĄ KRÓCIUTKIE :( CHOCIAŻ W SUMIE TO MOŻE TAKIE JAK TWOJE... ZAPRASZAM DO MNIE NA samemistakes-onedirection.blogspot.com xD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział;)
OdpowiedzUsuńDodaję i liczę na to samo u mnie:http://fashion-by-anita.blogspot.com/