- Gdzie reszta? - spytałam, ocierając łzy.
Niall uniósł wysoko brwi i klepnął się ręką w czoło. Wstał i wyciągnął telefon z kieszeni. Wybrał szybko jakiś numer i spojrzał za okno, wkładając rękę do kieszeni.
- Nie szukajcie jej już - rzucił. - Znalazła się parę godzin temu. Jest w szpitalu.
Chwilę milczał, wywracając oczyma.
- Za dużo zamieszania było - powiedział. - Sam miałem badania, nie było czasu do was zadzwonić.
Westchnął i usiadł, nie patrząc na mnie.
- Dobra, już nie marudź - mruknął. Zaczął się bawić rąbkiem mojej kołdry. - Wszysto jest okej. Niedawno się obudziła.
Skrzywił się gwałtownie i odsunął lekko telefon od ucha. Słyszałam, że ktoś krzyczy do słuchawki.
- Wiem, że mogłem wam powiedzieć. No, przepraszam.
Uniósł brwi.
- Świętego Łukasza* - powiedział i rozłączył się.
Uśmiechnęłam się blado do niego.
- Nie powiedziałeś im, że mnie znalazłeś?
Chłopak pokręcił przecząco głową. Schował telefon. Widziałam, że coś go trapiło. Rozglądał się po sali, czasami na mnie patrzył oczami pełnymi troski i złości.
- Co się stało? - spytałam, łapiąc go za rękę. Spojrzał na mnie zaskoczony. Szczerze, to mnie samą zaskoczył ten gest.
- Nic - odpowiedział, patrząc na nasze dłonie. - Po prostu jestem zdenerwowany tym całym wypadkiem.
Pokręciłam głową. Wiedziałam, że to wszystko moja wina.
- Przepraszam - szepnęłam.
- Nie masz za co przepraszać - również szepnął. Z wahaniem zbliżył swoją dłoń do mojego policzka i pogłaskał mnie delikatnie. Spuściłam wzrok zakłopotana.
Z boku wyglądaliśmy jak para. Trzymaliśmy się za ręcę, głaskał mnie po policzku. Puściłam delikatnie jego dłoń. Chłopak westchnął i odsunął się ode mnie. Zaczął spacerować po sali.
- To ja powinien cię przeprosić - powiedział nagle, patrząc na ścianę, z pustym wyrazem twarzy. - Nie powinienem wtedy cię całować. Po prostu myślałem, że... Źle myślałem - szepnął, krzywiąc się.
Zamknęłam oczy.
- Czułam się wtedy nieziemsko - usłyszałam. Potem zdałam sobie sprawę, że to ja powiedziałam. Niall odwrócił się powoli i spojrzał na mnie. Jak już zaczęłam, to skończę. - Tak, to prawda. Tylko ja... ja się boję - szepnęłam.
Perspektywa Niall'a
- Czułam się wtedy nieziemsko - powiedziała powoli.
Poczułem się, jakbym znów mógł oddychać. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. W moich oczach musiało być niedowierzanie, bo powiedziała:
- Tak, to prawda. Tylko ja... ja się boję - wyszeptala.
Podeszłem do niej jak nawiedzony. Jedyne co widziałem to była ona. Liczyła się tylko ona. Chwyciłem jej twarz w dłonie. Dziewczyna podniosła wzrok i spojrzała mi w oczy. Siedzieliśmy i patrzyliśmy w siebie.
- Naprawdę? - wychrypiałem.
- Tak - ponownie potwierdziła, całując mnie.
Perspektywa Matta
- Coś długo tam siedzi - zauważyłem sucho, patrząc na drzwi. Kuba się nie odezwał, tylko kiwnął głową.
Zacząłem nerwowo chodzić po korytarzu. Po dziesięciu minutach nie wytrzymałem.
- Wchodzę tam - rzuciłem Kubie. Otworzyłem gwałtownie drzwi i zobaczyłem coś, czego wcale nie chciałem widzieć. Chociaż zawsze wiedziałem, że do tego dojdzie.
- Zostaw ją! - krzyknąłem, nie panując nad sobą. Odsunęli się od siebie gwałtownie. Horan wstał i podszedł do okna. Spojrzał na mnie niechętnie.
- Matt... - szepnęła Zu, patrząc na mnie błagalnie.
Nie miała mi się z czego tłumaczyć - była tylko siostrą mojego najlepszego kumpla.
- Mógłbys wyjść? - spytała powoli. Teraz się wkurzyłem, ale nie mogłem nic zrobić. Wygłupiłem się. Co ja sobie myślałem? Że będzie wolała mnie?
Sporjzałem na nią i odwróicłem się na pięcie. Zamknąłem za sobą starannie drzwi. Stanąłem na środku korytarza i zapatrzyłem się w ściane, starając się nie myśleć o tym, co dopiero zaobczyłem. Kontem oka zauważyłem rodziców Zu, śpieszących do jej sali.
Perspektywa Zu
Czułam się trochę niezręcznie, kiedy Matt wpadł do sali. Zobaczył coś, co wolałabym zostawić tylko dla siebie.
Nikt nie zdążył się odezwać, bo wpadli moi rodzice. Mama była cała zapłkana, a tata miał kamienny wyraz twarzy.
Mama dosłownie rzuciła się na mnie. Zaczęła mnie przytulać i głeboko wdychać powietrze, zapewne w celu uspokojenia się. Potem mnie puściła i poszła przytulić Niall'a, dziękując mu.
- Niech pani nie dziękuję - powiedział cicho. - Nigdy bym sobie nie wybaczył tego, że stało jej się coś złego, a ja bym na to tylko bezradnie patrzył. Musiałem to zrobić.
*wymyślone, jak coś xd
*
tyle mi się udało napisać xd kiepskie to, ale co tam. coś dodałam, c'nie ?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Czytam i serio stwierdzam, że jesteś walnięta! Przecież to jest świetne, tylko że krótkie ;< Jak zawsze więc kwestia przyzwyczajenia! Pisz kolejny bo inaczej *dead ameba*
OdpowiedzUsuńnie będzie *dead ameba* bo ameba pisała cały wtorek rozdział i dzisiaj go dodaje xd
UsuńJa się zgadzam z panią wyżej, chciałam napisać dokładnie to samo ;D Chłopcy jednak dalej jej szukali, haha ♥
OdpowiedzUsuńmooooze byc ;p chce wiecej.najlepiej rzygania tecza, bo swietnie opisujesz sytuacje :) no a Niall to moja milosc ;D wiec sie wczuwam./JOAN
OdpowiedzUsuńdlaczego kiepskie?:x
OdpowiedzUsuńwłaśnie że fajny ci wyszedł, tylko trochę za krótki..:c
ja zapraszam do siebie, nowy rozdział ! http://one-thing-one-band-one-direction.blogspot.com/
fajny tylko krótki :C daj new *_* i zaraz wpieprzę tego całego Matt'a -.-
OdpowiedzUsuń