wtorek, lipca 24

Rozdział 12


     Rano robili mi jakieś badania. Nie wiem dokładnie o co chodziło, bo byłam rozkojarzona. Całą wczorajszą noc przepłakałam. Słuchałam One Direction i za każdym razem, jak słyszałam głos Niall'a, dostawałam histerii. Potem wkurzyła się na mnie pielęgniarka i dała mi jakiś środek na uspokojenie. Stwierdzili, że to był szok powypadkowy. I niech tak zostanie.
     W południe przyszli rodzice. Mieli mnie wypisać jutro do domu, ale nie mogłam się z niego ruszać przez dwa tygodnie. Zajebiście, tak jednym słowem.
     Jak tylko wyszli, wszedł Matt. Nie mam pojęcia czego on się po mnie spodziewał. Że mu się rzucę na szyję i przeproszę za to, że się z Niall'em pocałowałam? Panowała między nami nieprzyjemna cisza.
     - Czyli to już oficjalnie? - spytał. Spojrzałam na niego zdziwiona.
     - Niby co?
     - No, ty i Horan - wytłumaczył z kwaśną miną.
     - Nie. Nie jesteśmy ze sobą.
     Przybrał obojętny wyraz twarzy.
     - W internecie jet pełno waszych zdjęć. Nie widać ci twarzy - dodał, kiedy zauważył moją minę. - Jesteś nową zdobyczą Horana - powiedział, zakreślając w powietrzu cudzysłów. Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
     Spojrzałam na niego z pobłażaniem i lekką złością.
     - Nie jesteśmy ze sobą - powtórzyłam. - Nie zaprosił mnie jeszcze na randkę.
     Jego uśmiech trochę zbladł.
     - Jeszcze? -spytał z udawaną obojętnością.
     - Jeszcze - potwierdziłam.
     Matt zmarszczył brwi.
     - A gdyby zaprosił cię ktoś INNY, to zgodziłabyś się?
     Zastanowiłam się chwilę.
     - Zależy.
     - Od czego?
     - Od tego, kto by mnie zaprosił.
     Zasępił się.
     - Masz jakieś kryteria?
     - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła - opowiedziałam. - Nie - dodałam zaraz.
     - To co musi mieć w sobie ta osoba? - Przekrzywił głowę, przyglądając mi się z ciekawością.
     - Musi mi się z nią dobrze gadać. Nie mogę iść na randkę z kimś, z kim rozmawiać nie potrafię. - To chyba oczywiste.
     - Czyli jakbym ja cię zaprosił gdzieś, to byś się zgodziła?
     Spojrzałam na niego z wyrzutem. To był  cios poniżej pasa.
     - No nie wiem... - powiedziałam powoli. Starałam się na niego nie patrzyć.
     - No to zaraz zobaczymy - powiedział. - Wyjdziemy gdzieś razem? Jak cię stąd wypuszczą - dodał szybko. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się.
     - Nie mogę nigdzie wychodzić przez dwa tygodnie - opowiedziałam szybko. Dziękowałam teraz za to Bogu. Nie miałam ochoty się z nim umawiać.
     - To u ciebie jakiś film zobaczymy. - Miał na wszystko gotową odpowiedź. - Twoi rodzice powiedzieli, że mogliby na trochę wyjść z domu, Kuba też...
     - Czekaj - przerwałam mu. - Pytałeś się moich rodziców, czy mogą nas zostawić samych?
     - Tak. Zgodzili się.
Chcą mnie odizolować od Niall'a. A przy najmniej tata.
     - To możesz do mnie kiedyś wpaść - mruknęłam, udając, że mnie to cieszy. Chłopak uśmiechnął się promiennie.
     - Będę musiał lecieć - powiedział i na pożegnanie cmoknął mnie w policzek. Wyszedł sprężystym krokiem z sali. Westchnęłam.

Perspektywa Matta

     Czułem się doskonale - zgodziła się! Horan może się zesrać tą swoją sławą, ona i tak będzie moja. Prędzej czy później. Chociaż wolałabym prędzej.
     W połowie drogi do wyjścia wpadłem na Horana. Uśmiechnąłem się do niego szyderczo. Trzymał w ręku bukiet róż. Herbacianych. Spojrzał na mnie uważnie.
     - Co się tak cieszysz? - spytał. W jego głosie słychać było, że nie darzy mnie sympatią.
     - Zu się ze mną umówiła - rzuciłem i wyminąłem go. Z dużo lepszym nastroju pojechałem do domu.

Perspektywa Niall'a

     Stałem na środku korytarza i nie wiedziałem co zrobić. Miałem ochotę krzyczeć, wyrzucić te cholerne róże. Chciałem dogonić tego skurwysyna i wpierdolić mu. Tak wpierdolić, że nigdy by się nie pozbierał.
     Zamknąłem oczy i policzyłem do dziesięciu, żeby się opanować. Potem poszedłem do Zu, bo musiałem to sobie z nią wyjaśnić. Przecież jeszcze wczoraj mnie całowała!
     Szedłem powoli, nie zwracając uwagi na utkwione we mnie spojrzenia. Przyzwyczaiłem się.
     Zapukałem i wszedłem do sali. Siedziała na łóżku z twarzą ukrytą w dłoniach. Podniosła na mnie wzrok. Wyglądała na zmęczoną.
     - Co jest? - spytałem. Chciałem powiedzieć coś innego, ale jak ją zobaczyłem, nie mogłem na nią tak od razu naskoczyć.
     - Źle jest - mruknęła. Nie wiem, czy chodziło o jej najbliższą randkę, czy o ogólne samo poczucie.
     - Cóż, myślę, że Matt poprawi ci humor na najbliższej randce - powiedziałem zdawkowym tonem, podając jej kwiaty.
     Dziewczyna dotknęła palcem płatka róży. Zmarszczyła brwi i spojrzała na mnie.
     - Powiedział ci? - W jej głosie słychać było złość. Nie wiem na kogo była zła. Albo na mnie, albo na niego. Mam nadzieje, że na niego.
     - Mhm - mruknąłem, patrząc w okno.
     - Nie miałam wyboru - powiedziała lekko płaczliwym tonem. Spojrzałem na nią.
     - Nie musisz mi się tłumaczyć. Przecież my nie jesteśmy... No wiesz...
     Nie potrafiłem wypowiedzieć słowa razem. Może dlatego, że chciałem, aby to była prawda. Aby było jakieś razem.
     Wydała z siebie jakiś nie określony dźwięk. Coś pomiędzy krztuszeniem się i westchnięciem.
     - Ja naprawdę nie miałam ochoty się z nim umawiać - szepnęła.
     - Musisz się z nim spotykać? Jestem zazdrosny - usłyszałem. Potem zdałem sobie sprawę, że to moje słowa. Zacisnąłem usta i zerknąłem na nią kontem oka. Miała na twarzy lekki uśmiech, ale jej oczy wciąż pozostawały smutne.
     - Postawił mnie w sytuacji bez wyjścia - powiedziała. Miała lekko zamyśloną minę.
     - Gdzie spotykacie? - spytałem obojętnie.
     - U mnie w domu.
     - Mhm - mruknąłem. Zacząłem gładzić kwiaty, które spoczywały na jaj kolanach. - A kiedy?
     - Nie wiem.
     Miała utkwiony wzrok w mojej dłoni. Dotknęła jej koniuszkami palców i zaczęła rysować na wierzchu mojej dłoni jakieś wzory. Miała śliczne dłonie. Delikatne.
     Nagle odsunęła swoją rękę.
     - Nie przestawaj - jęknąłem żałośnie, niczym rozkapryszony pięciolatek.
     Ona tylko się uśmiechnęła.

***

z tego opowiadania jakaś telenowela się robi, normalnie. blogonowela.
ej, wszyscy co są informowani na tt o nn, prosiłabym o podanie mi gg lub napisanie do mnie < 39713321 >. ułatwi mi to informowanie. reasumując, jeżeli chcesz być informowany o nn, proszę o bezpośrednie napisanie do mnie LUB podanie gadu w komentarzu ; )

5 komentarzy:

  1. jejku ale zlosc sie we mnie zebrala jak Matt sie odezwal do Horanka na korytarzu.YH! czekam na nastepny ;pp JOAN!

    OdpowiedzUsuń
  2. WPIPRZĘ TEGO CAŁEGO MATTA -.- XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Matt strasznie działa mi na nerwy, okropny z niego manipulator, grrr... Sama mu chętnie zaprezentuję mój prawy sierpowy ;3 Rany, ja chcę żeby Zu i Niall byli parą, są niesamowici ♥ Kiedy następny? XD

    http://skip-the-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział dwunasty, bardzo krótki rozdział ... mam nadzieję, że kolejny bd dłuższy, to jedyne moje zastrzeżenie, tak to wszystko okej, fajnie sie czyta : )
    + zapraszam do mnie www.calm-island.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie nowy rozdział, zapraszam ;D http://skip-the-sky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń